sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 8

Zobaczyłam auto Nicole i chciałam wsiąść do samochodu, ale wszystkie miejsca były zajęte, gdyż Zayn wziął ze sobą dziewczynę.
Nie miałam gdzie usiąść gdy nagle Justin poklepał rękoma swoje kolana.
______________________________________________________

Nie miałam innego wyboru i usiadłam.
- Jak tam po spotkaniu ze słupem? - zaśmiał się Justin. Wszyscy na mnie popatrzyli z miną "wtf?". Nic nie powiedziałam tylko popatrzyłam na niego złowrogim wzrokiem. Justin cały czas jeździł rękoma po moich udach. Nie ukrywam że było to przyjemne, ale w końcu co z Seleną?
- Justin przestań - szepnęłam
- Nie podoba ci się? -  szepnął mi do ucha i przygryzł płatek.
- A co z Seleną?
- Pieprzyć ją - powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
- Proszę cię przestań
- Ale nie za darmo - na jego twarzy pojawił się cwany uśmiech.
- Jak to nie za darmo? - Justin wskazał palcem na swój policzek. No i co innego miała zrobić? Zamknęłam oczy i chciałam go pocałować w policzek za to Justin przebiegle odwrócił głowę tak że moje usta wylądowały na jego. Chciałam już zakończyć pocałunek ale Justin mnie przyciągnął i pogłębił nasz pocałunek poprzez wkładanie języka do mojej buzi. Zapomniałam o całym świecie tylko skupiałam się na jego malinowych ustach. Ich smak był nieziemski. Mogłam bym się z nim tak całować bez przerwy ale zwrócili nam uwagę przyjaciele.
- Ykhmm - przerwała Miley
- Kurde nie przeszkadzaj im dobrze mu idzie -  zaśmiał się Zayn. Odciągnęliśmy się od siebie. Zarumieniłam się. Justin przytulił mnie do siebie. Czułam się tak wspaniale, ale miałam poczucie sumienia, dlatego że Justin przecież ma dziewczynę. 
- Jesteśmy - powiedziała ucieszona Miley.
- Tak fajnie - powiedziałam zapominając o całym boskim świecie. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy ku wejściu do klubu. Kiedy ochroniarz przepuścił już całą paczkę nadeszła moja kolej. Chciałam przejść ale mnie  nie puścił.
- Życzę miłej zabawy - powiedział i puścił oczko, a następnie mnie przepuścił. Nawet był przystojny. Wyglądał na 20 lat. Weszłam do  środka i podeszłam do przyjaciół. Dziewczyny zabrały mnie do tańca. Cały czas czułam na sobie wzrok Justina. Nagle ucichła muzyka, a z głośników wydobył się głos DJ - a :
- Ten numer jest dedykowany dla wszystkich zakochanych par! - Chciałam iść usiąść, ale Justin mi nie pozwolił i zabrał mnie do tańca. Położył ręce na moich biodrach, zaś moje zawisły na jego szyi. Kołysał mną powoli, aż przybliżył mnie do mnie i szepnął;
- Aha! Zapomniał bym ślicznie dziś wyglądasz mała - ucałował mój policzek i chciał mnie pocałować, ale mu na to nie pozwoliłam.
- Co jest? Nie chcesz tego? W aucie zdawałaś się inna
- A co z Seleną ?  Nie chce być jedną z tych dziewczyn co łamią czyjeś związki.
- Ale.. - przerwałam mu
- Nie Justin. Nie moge - odeszłam. Usiadłam przy barze i zauważyłam tego ochroniarza za barem. Okazało się że jest na zmiany i teraz jest barmanem.
- Co się stało? - zapytał. Popatrzyłam na niego z bananem na twarzy.
- A coś się miało stać ? Nic mi nie jest
- Ładne kobiety nie powinny się smucić. Masz - podsunął mi drinka - Na koszt firmy - puścił oczko
- Dziękuję - uśmiechnęłam się blado. I mniej więcej tak spędziłam dzisiejszą noc. Wróciłam do domu taxi. Zmęczona padłam na łóżko. Myślałam dużo o Justinie. Z jednej strony czuję, że Justin jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie, a z drugiej strony to co się dziś stało w ogóle nie mogło się wydarzyć. Poszłam się umyć. Czułam się fatalnie. Poszłam do swojego pokoju zgasiłam światło, włączyłam mp4, włożyłam słuchawki do uszu i zasnęłam. 

*Następnego dnia*
Obudził mnie budzik mojego telefonu. Była 6:30 . Musiałam się powoli zbierać do szkoły. Poszłam do łazienki, wzięłam orzeźwiający prysznic i ubrałam bieliznę. Zapomniałam wziąć ubrań ze sobą. Wróciłam do swojego pokoju. Sprawdzałam szafki. Nie było w nich nic nadającego się do szkoły, gdyż moja mama wzięła wszystko do prania. Owinęłam się ręcznikiem i zeszłam na dół. 
- MAMO!!!!!! GDZIE ZOSTAWIŁAŚ RZECZY DO PRANIA??
- Leżą w salonie na fotelu. - odpowiedziała. Zmierzałam w kierunku salonu, gdy nagle nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Justin. Siedział sobie u mnie w salonie o 7 rano jakby niby nic. Zaczerwieniłam się, bo byłam w samym ręczniku i bieliźnie.
- Tak ubrana zamierzasz iść do szkoły? - uśmiechną się cwano - Jak dla mnie bomba 
- BIEBER!!!! Mogę wiedzieć co tu robisz?
- Chciałem cię podrzucić do szkoły. 
- Jak widzisz nie potrzebuję więcej problemów.
- Chciałem być tylko miły
- No ok. Poczekaj chwile tylko się ubiorę i zjem śniadanie
- A niby po co masz się przebierać wyglądasz świetnie i seksownie - puścił mi oczko. Nic nie odpowiedziałam jedynie zamrażałam go lodowatym spojrzeniem. Wzięłam ubrania poszłam do łazienki i przebrałam się w TO. Zeszłam na dół i zjadłam tylko jabłko, bo nie byłam wgl głodna.
- No to co jedziemy?
- Pewnie - Wyszliśmy i szliśmy do auta. Justin mnie prześcignął i otworzył przed mną drzwi.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się nieśmiele. Jechaliśmy w ciszy. Pod szkołą rozdzieliliśmy się. Cały dzień w szkole spędziłam z Miley. Nadeszła pora lunchu. Poszliśmy do stołówki wzięliśmy jedzenie i usiedliśmy przy naszym stoliku. Nagle niespodziewanie dołączył do nas Justin.
- Coś się stało że siedzisz z nami a nie z Selcią?- zapytałam trochę nabijając się z niego.
- Właśnie zerwaliśmy - powiedział nawet się tym nie przejmując
- Jakoś nie wyglądasz na przybitego... - powiedziałam
- A jak mam wyglądać??
- No bo myślałam że jak dziewczyna z tobą zerwała to powinieneś być trochę smuty, a tu niespodzianka zachowujesz się jak gdyby nigdy nic.
- No bo ja z nią zerwałem - powiedział szybko i trochę nie zrozumiale.
- Dlaczego? 
- Nie ważne
- No dlaczego?
- Mówię że nie ważne
- DLACZEGO?!!!
- BO ZAKOCHAŁEM SIĘ W TOBIE!!!! Zadowolona? - Justin smutny wstał wziął swoje jedzenie i przeszedł do pustego stolika. Oszołomiona tym co się dzieje wzięłam swoje jedzenie i usiadłam koło niego.
- Justin czemu mi wcześniej nic nie powiedziałeś że się we mnie zakochałeś?
- Jak nie mówiłem? A te pocałunki w aucie?
- No tak ale ja myślałam że...
- Myślałaś że ja tak zaliczam każdą laskę nie ważne jaką? Nie wieżę że masz takie zdanie o mnie. - Wyszedł ze stołówki. Nie namyślając się długo pobiegłam za nim.
- Justin poczekaj! - nic nie odpowiedział - Justin proszę.
- Co? - zatrzymał się na środku korytarza.
- Przepraszam. Wcale takiego zdania nie mam o tobie. Przysięgam. Muszę ci się do czegoś przyznać. Ostatnio strasznie dużo myślę o tobie i przy twojej osobie serce zaczyna mi szybciej bić. Czasami mam tak że myślę sobie że kiedyś będziemy razem. A ten pocałunek w aucie,, wydawało by się że dal mnie nic nie znaczył, ale jest wręcz na odwrót. Justin, zależy mi na tobie.
- Mi na tobie też.
- To może zaczniemy od przyjaźni i bez kłótni?
- No pewnie że tak - przytulił nie i ręką gładził moje włosy. - Aha to jutro mam nadzieję że jak przyjdę rano po ciebie zrobisz mi taką samą niespodziankę? - zarumieniłam się
- Chciałbyś - zaśmiałam się
- No pewnie że tak - puścił mi oczko. Po lekcjach wróciłam do domu zjadłam obiad i postanowiłam pójść się przejść. Szłam wzdłuż ulicy. Kiedy przechodziłam koło domu Justina, zauważyłam że Justin myje swój samochód.
- Hej - pomachałam. Justin odwrócił się i uśmiechnął na mój widok
- Cześć - odmachał. Podeszłam do niego.
- Co robisz?
- Myję samochód a nie widać? - zaśmiał się
- Mogę ci pomóc
- Przepraszam czy ty powiedziałaś że mi pomożesz ??
- Tak
- Jakiś cud się objawił że wielka MEG chce pomóc swojemu największemu wrogowi JUSTINOWI. - lekko się wkurzyłam i wzięłam szlauch i oblałam Justina wodą.
- O nie ja się tak nie bawię - wkurzony wziął miskę z wodą i wylał mi ją na głowę.
- Osz ty chuju!!!!
- Ja ciebie też . Proponuję przestać tą wodną bitwę - zaproponował
- A dlaczego?
- Bo moja wodna broń się skończyła.
- No dobra - upuściłam na ziemię szlauch i wzięłam gompke aby wyczyścić samochód. Za to Justin wziął  moją poprzednia broń i zaczął mnie chlapać. Po chwili z domu Justina wyszła jego mama Pattie.
- Justin zostaw ją w spokoju!!!! - Justin odłożył broń - Zaraz wam przyniosę ręczniki i mrożoną herbatę.
Usiedliśmy na huśtawce i kołysaliśmy się powoli.
- Zimno mi - powiedziałam. Justin wziął swój suchy sweter który leżał na krześle obok i mi go dał. Przywdziałam go, a Justin mnie przytulił. Wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia. Nagle nasze twarze się do siebie zbliżyły. Dochodziło już do pocałunku gdy nagle...
______________________________________________________
Podoba się?


Czytacie to w ogóle?


PROSZĘ O KOMENTARZE :D ;3

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 7

- Czekaj, czekaj śpie z tobą tylko z mojej dobroci. Nie żeby cos bo ja mam dziewczyne i gdyby to zobaczyła to by mnie zabiła. - Kiedy Justin to powiedział od razu pomyślałam o Selenie. Ale też nie rozumiem po co mi to powiedział nie musiał mnie przyjmować do swojego domu. Strasznie mnie zabolało to co przed chwilą powiedział. Justin lekko mnie odepchnął i odwrócił się do mnie tyłem. Zrobiłam to samo i zaczęłam cicho płakać. Po 10 minutach zasnęłam.
______________________________________________________

*Oczami Justina *

Obudziły mnie promienie słoneczne przez otwarte okno w moim pokoju. Przetarłem oczy i rozglądnąłem się wokół. Nie było koło mnie Megan. Zszedłem na dół i zobaczyłem mame.
- Mamo gdzie jest Megan?
- Wstała wcześnie rano i odwiózł ją twój ojciec do domu.
- Yhmm..
- Pokłóciliście się czy coś bo dzisiaj była strasznie przybita?
- Nie, nic się nie stało. - Weszłem do kuchni i otworzyłem lodówkę pomyślałem że zrobię sobie omlety. Po śniadaniu poszedłem wziąć prysznic i ubrałem się. Następnie położyłem się na łóżku i przypomniałem sobie o wczorajszej rozmowie z Meg. Powinienem ją przeprosić byłem za ostry dla niej. Sięgnąłem po telefon i wysłałem jej sms-a.

Do: Megan
"Meg przepraszam cię za to że byłem wczoraj dla ciebie surowy po prostu skrępowałem się tą sutułacją i tak zareagowałem"

Wysłałem jej to. Później nie wiedziałem co z sobą zrobić więc poszłem spotkać się z Seleną.

*Wracając do Meg*

Wstałam dzisiaj wcześniej i poprosiłam tate Justina aby mnie odwiózł do domu. Po 20 min byłam na miejscu. Kiedy weszłam od razu przywitała mnie moja mama.
- Skarbie nic ci nie jest? Jak się czujesz?
- Wszystko jest już ok - oznajmiłam szczerze. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Później przypomniałam sobie że jestem tylko w jeansach i w koszulce Justina. Poszłam na góre do swojego pokoju i przebrałam się w ten zestaw. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Odblokowałam ekran i zaniemówiłam.

Od: Justin
"Meg przepraszam cię za to że byłem wczoraj dla ciebie surowy po prostu skrępowałem się tą sutułacją i tak zareagowałem"


Nie wiedziałam co o tym myśleć. Przecież nic takiego poważnego się nie stało. Nic mu na to nie odpisałam bo nie wiedziałam co. Strasznie mi się nudziło więc wzięłam rolki i pojechałam do parku. Rozglądałam się dookoła i zobaczyłam Justina całującego się z Seleną. Zagapiłam się na nich i wjechałam w słupa. Dla niektórych wydawało się to śmieszne ale dla mnie nie. Na szczęście nie straciłam przytomności. Nagle usłyszałam znany głos:
- Jezuu Meg nic ci się nie stało?
- Jak widać nie! - powiedziałam z ironią
- No widzisz Justin nie masz co przejmować się tą wieśniarą. Chodźmy z tąd- odezwała się na moje nieszczęście Selena. Justin wystawił w moją stronę rękę przypominając sobie że leże na chodniku. Pomógł mi wstać i odszedł z Seleną. Ughhh.. nie rozumiem dla czego on się z nią spotyka oni wogóle do siebie nie pasują on jest miły zabawny a onaa..?? Ona jest królową ciemności która bawi się nim jak marionetką. Postanowiłam już o nich nie myśleć i pojechałam dalej. Po przejażdżce wróciłam do domu i "rzuciłam się" na kanape w salonie. Oglądałam jakiś film. Był o dwójce przyjaciół którzy myśleli że nigdy nie będą ze sobą i zaskoczyła ich miła niespodzianka. Nie wiem czemu ale pomyślałam o Justinie. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
- Halo?
- Hej Megan tu Miley
- O hej 
- Masz czas dzisiaj wieczorem ?
- No pewnie
- To super bo całą paczką chcemy pojechać do klubu. Jeżeli oczywiście nie masz nic przeciwko.
- Nie no spoko a o której godzinie jedziemy?
- Ustaliliśmy że przyjedziemy po ciebie koło 21:00
- Spoko
- Ok to do zobaczenia paa
- paaa
Wreszcie będę miała co robić, gdyż dzisiejszy dzień nie był specjalnie udany. Zobaczyłam na godzine była już 14:00.
- Chodźcie na obiad ! -zawołała mama z kuchni. Weszłam n\do kuchni już cała rodzinka zajadała obiad.
- Aha mamo prawie bym zapomniało bo dziś wieczorem ja Miley, Zayn, Nicole i  Justin idziemy do klubu i...
- Wykluczone!- przerwała mi
- Ale ma...
- Powiedziałam koniec i kropka!
- Ale im rodzice pozwolili
- Ale my tobie nie
- Mamo prosze cię
- Nie ma mowy
- Może pozwolimy jej co? - odezwał się tata
- No widzisz tata się zgadza
- No nie wiem...
- Wrócę wcześniej
- No dobrze ale o 2:00 masz być w domu
- Dobrze mamusiu kocham cię - rzuciłam się mamie na szyję i ucałowałam ją w policzek. Po obiedzie poszłam do mojego pokoju i włączyłam laptopa. Weszłam na strony takie jak TT, Youtube, Ask.fm, a na koniec weszłam na facebooka. Zobaczyłam że Justin dodał zdjęcie z Seleną jak się trzymają za rękę. Podpisał je tak: "Z moją największą miłością życia". Od razu uśmiech na mojej twarzy zniknął. Przez jakieś 30 min wpatrywałam się w to zdjęcie, w końcu doszłam do wniosku, że to oczywiste że tak napisał skoro to jego prawdziwa dziewczyna. Zobaczyłam na zegarek, który leżał na komodzie. Była 17:15. Nie wiedziałam co jeszcze z sobą zrobić. Poszłam wziąć 2 godzinną kąpiel. Po umyciu się pomyślałam że wybiore co dziś założę na imprezę. Pomyślałam że założę ten zestaw. Pomalowałam się i uczesałam się byłam już gotowa. W tym samym czasie usłyszałam dźwięk klaksonu auta. Zeszłam na dół pożegnałam się z mamą i wyszłam. Zobaczyłam auto Nicole i chciałam wsiąść do samochodu, ale wszystkie miejsca były zajęte, gdyż Zayn wziął dziewczyną. Nie miałam gdzie usiąść gdy nagle Justin poklepał rękoma swoje kolana.
______________________________________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście, ale w te wakacje kompletnie nie mam na nic czasu postaram się szybciej dodawać rozdziały ale też musicie mnie zrozumieć że muszę mieć trochę czasu dla siebie.

A tak wgl to czytacie to????

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 6

- Stary wiem że go nienawidzisz ale z jakiej paki miał to zrobić?
- Meg do mnie wczoraj dzwoniła i mi powiedziała, że jest tutaj przez Jaysona i później usłyszałem jakby kogoś przy niej i ... i trzask , a później telefon się rozłączył.
_________________________________________________________________
- A wiesz chociaż gdzie jest Meg? 
- Niestety nie  - powiedziałam, przez chwilę nawet martwiłem się o nią ale moje myśli nie dały mi spokoju "Stary nie możesz się w niej zakochać przecież to ta sama wkurwiająca Meg co kiedyś" Nie wiedziałem co o tym myśleć, ale zdecydowałem że pomogę im odnaleźć Megan.  - Ej czekajcie coś mi się przypomniało. Pamiętacie ten stary magazyn gdzie często zawoziliśmy Meg kiedy była z Jaysonem?
- Ten za lasem? - Spytała Nicole
- No dokładnie - przytaknąłem - Jedźmy tam - ruszyłem w stronę auta, a cała reszta szła za mną. Odpaliłem silnik auta i ruszyłem nim w kierunku magazynu Jasona. Kiedy byliśmy na miejscu wysiadłem z auta jako pierwszy i jak najszybciej podszedłem do wejścia. W środku nikogo nie było ani nie było nikogo słychać aż do chwili... Usłyszałem DAMSKI głos ... Krzyczała... Meg krzyczała. Pobiegłem schodami na górę, a za mną cała reszta. Na korytarzu nikogo nie było, więc pomyślałem że wejdę do pierwszego lepszego pomieszczenia. I prosze o brawa, tam właśnie była Meg, ale nie sama tylko z Jasonem. On leżał na niej. Meg leżała pod nim pół naga. Nie wiedziałem co robić, ale po chwili zdobyłem się na odwagę.
- Zostaw ją ok?? - krzyknąłem 
-  Bo co Bieber?? 
- Bo to! - znów krzyknąłem a zza drzwi wyszli wszyscy przyjaciele.
- Grozisz mi? -zapytał ze zdziwieniem
- Przyszedłem tu tylko po Megan - Jason wstał a Meg skuliła się z bólu . Podbiegłem do niej, a Zayn dał mu pierwszy cios w brzuch.
- Wszystko w porządku ? - zapytałem Meg
- Zimno.. - powiedziała prawie nieprzytomna. Wziąłem swoją kurtkę i otuliłem ją nią.  - Dziękuję - powiedziała i lekko się uśmiechnęła. Na sam widok usta ułożyły mi się w łuk.
- Chodź - wziąłem ją za rękę. Megan wstała ale od razu upadła na ziemię. - O boże Meg! Przepraszam zapomniałem że jesteś jeszcze słaba - postawiłem ją i wziąłem na ręce. Zayn skończył bić się z Jasonem, ponieważ Jason cały krwawił i nawet nie mógł się podnieść. Wyszliśmy z magazynu i poszliśmy do auta. Pomogłem Megan wsiąść do samochodu i zapiąłem ją pasami. Kiedy wszyscy już byli w aucie ruszyłem. Po niespełna 30 min byliśmy już pod mim domem.
- Justin? - zapytała Meg
- Hmm?
- Ale to nie jest mój dom
- Wiem ale chyba nie chcesz żeby rodzice zobaczyli cię w takim stanie? - przytaknęła - No właśnie, ale spokojnie zadzwonię do nich i im powiem że jesteś ze mną i że już jest w porządku. - Meg uśmiechnęła się. Doprowadziłem ją do mojego domu po czym otworzyłem drzwi i posadziłem ją na sofie w pokoju. Cała paczka poszła do swoich domów, ponieważ mieszkali po sąsiedzku. Z kuchni wyszła mama.
- Matko Megan co ci się stało? Coś cię boli? Jak się czujesz ? - jak widzicie moja mama jest strasznie nadopiekuńcza ale i tak ją kocham nie oddałbym jej za żadną inną. Widziałem że Meg nie wiedziała co powiedzieć.
-Mamo Meg na pewno jest głodna może zrobisz jej coś do jedzenia?
- Oczywiście już robię. Skarbie masz ochotę na omlety?
- Oczywiście - uśmiechnęła się Megan
- To już idę robić - mama jak najszybciej pobiegła do kuchni i zaczęła gotować, a ja usiadłem koło Meg i położyłem rękę na jej kolanie.
- Jak się czujesz?
- Słabo mi 
- To na pewno z głodu - Przypomniałem sobie że Mag była tylko ubrana w swoje jensy i moją kurtkę. - Poczekaj chwilkę - pobiegłem do swojego pokoju i wziąłem swój podkoszulek, a następnie pobiegłem na dół.
- Wiem że może być trochę za duży ale.. - nagle zobaczyłem jak moja mama i Meg się śmieją. Moje myśli myślały tylko o jednym "Jaka ona jest słodka" . Nagle Megan spojrzała na mnie i poklepała miejsce koło siebie. Bez zawachania usiadłem koło niej i dałem jej koszulkę.


* Oczami Megan*
Rozmawiałam z mamą Justina o różnych rzeczach. Opowiadała mi że kiedy Justin był mały zawsze mówił że będzie męską księżniczką i będzie miał dziewczęcego księcia. Zaczęłam się śmiać, a po chwili Justin był już na dole ze swoją koszulką. Poklepała miejsce koło siebie, żeby usiadł na co on przytaknął i siadł.  Dał mi swoją bluzkę ja ja ją na siebie ubrałam. Cała pachniała nim nie mogłam się nacieszyć tą chwilą.
- To może przyniosę ci coś do picia - powiedział i poszedł do kuchni, a po chwili wrócił z pełną szklaną soku pomarańczowego, następnie wręczył mi ją. 
- Dziękuję - uśmiechnęłam się blado
- Nie ma za co - odwzajemnił uśmiech.
- To ja was zostawię samych i zadzwonię do rodziców Megan - przytaknęliśmy, a mama Justina zniknęła w kuchni. Po chwili Justin włączył telewizor i zaczęliśmy oglądać jakąś komedie. Cały czas się śmiałam. Po około 2 godzinach seans się zakończył. 
- Justin mam nadzieję że nie sprawię ci tym kłopotu ale mogłabym się wykąpać?
- Oczywiście, chodź - wstałam a Justin wziął mnie na ręce i zaprowadził do swojego pokoju. Nie mogłam przestać się śmiać. 
- Poczekaj chwilę mała - Justin wszedł do łazienki , a po 7 min wyszedł. -Wszystko gotowe wchodź. Weszłam do łazienki. Zaniemówiłam. Wanna była wypełniona pianą, a dookoła były rozstawione świece i płatki róż. Zarumieniłam się, a łzy szczęścia spłynęły mi po policzku. Zrzuciłam z siebie ubranie oraz bieliznę i weszłam do wanny poczuła się fantastycznie. Siedziałam tam chyba z godzinę, a po chwili usłyszałam znany głos.
- Meg wszystko w porządku ?
-Tak - wyszłam z wanny i ubrałam na siebie jego t-shirt i moje majtki, a po chwili wyszłam z łazienki. Justina twarz zaniemówiła.
- Przygotowałem ci łóżko do spania
- Dziękuję - podeszłam do niego i lekko ucałowałam jego policzek. Zerknęłam zza okno. Było już ciemno - Która jest godzina?
-23:46
- To ja idę spać dobranoc
- Pa - weszłam pod kołdrę i zamknęłam oczy. Zapach jego koszulki którą miałam na sobie dawał znać. Otworzyłam oczy a Justin leżał na podłodze owinięty kocem.
- Chodź tu jest jeszcze miejsce - odchyliłam lekko kołdrę.
- Nie powienienem
- No chodź przecież nie gryzę
- No dobra - poddał się a ja się lekko uśmiechnęłam. Wszedł pod kołdrę i położył się na plecach a ja się do niego przytuliłam. Zaczęłam płakać.
- Co jest? - zapytał gładząc moje ramie
- Jak sobie teraz pomyślę że się kłuciliśmy o byle co a teraz śpimy w jednym łóżku.
- Czekaj, czekaj śpie z tobą tylko z mojej dobroci. Nie żeby coś bo ja mam dziewczynę i gdyby to zobaczyła to by mnie zabiła - kiedy Justin to powiedział od razu pomyślałam o Selenie. Ale też nie rozumiem po co mi to powiedział nie musiał mnie przyjmować do swojego domu. Strasznie mnie zabolało to co przed chwilą powiedział. Justin lekko mnie odepchnął i odwrócił się do mnie tyłem. Zrobiłam to samo i zaczęłam cicho płakać. Po jakichś 10 min zasnęłam.
_________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście na nowy rozdział ale nie miałam czasu od razu mówię że następny będzie dopiero w połowie lipca bo mnie już w tą sobote nie będzie  bo jade na kolonie.
Komentujcie :)
A tak wogóle czytacie to?? O.o