* NASTĘPNEGO DNIA*
* U M E G A N *
Obudziłam się o godzinie 10:20. W nocy nie mogłam zasnąć myślałam o Alex'ie i naszej wczorajszej rozmowie. Nadal się zastanawiam kim dla mnie jest Justin. Sama nie wiem co czuję. Oczywiście, że nadal jest coś między mną a nim, ale nie jest łatwo wybaczyć coś takiego. Jeszcze nie dotarło do mnie to co się stało przecież to było zaledwie kilka dni temu. Straciłam do niego zaufanie. Czuję się jak w jakiejś klatce. Wszystko w moim życiu się sypie i to wszystko wina jednego człowieka. Zawładnął mną a później zostawił. Z rozmyśleń wyrwała mnie mama.
- Megan skarbie musisz mi pomóc przy potrawach. Dziś są święta.
- Dobrze. A co z Alex'em?
- Lekarz pozwolił mu przebywać w domu, ale musi uważać na siebie i dużo odpoczywać. Aha właśnie, pasuje żebyś po niego za 2 godziny pojechała do szpitala, bo ja nie dam rady zresztą sama widzisz ile przede mną pracy, a twój ojciec ma jakieś spotkanie biznesowe.
- W święta?
- Niestety tak.
- No dobrze. - poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w ten zestaw [LINK]. Zeszłam na dół, poszłam do kuchni i zajęłam się przygotowywaniem potraw. Popatrzyłam na godzinę i postanowiłam pojechać po Alex'a. Wzięłam kluczyki i wyszłam z domu. Otworzyłam garaż, gdy nagle poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Odwróciłam się. Justin.
- Czego chcesz? - powiedziałam wkurzona.
- Przyszedłem zapytać jak się trzymasz.
- Jest okay. - spławiłam go - Masz odpowiedź, a teraz możesz sobie już iść. - Justin odszedł a ja wsiadłam do auta, odpaliłam silnik i odjechałam. Po kilkunastu minutach drogi byłam na miejscu. Weszłam do środka i poszłam do sali Alex'a.
- Hej Alex - uśmiechnęłam się do brata i go przytuliłam.
- Meg! - uśmiechnął się i odwzajemnił mój gest. Wyszliśmy ze szpitala. - Czy to przypadkiem nie Justin idzie w naszą stronę?
- Że co? - popatrzyłam się w stronę którą wskazywał chłopiec ręką. - O nie szybko chodź do auta może nas nie zauważy. - Nagle ktoś chwycił mnie za rękę.
- No hej - zaśmiał się Justin.
- Śledzisz mnie?!
- Że co oczywiście że nie.
- To co tu robisz?
- Poszedłem na spacer.
- Yhm... Więc jak pozwolisz mogę wsiąść do auta - zignorowałam go.
- Czekaj!
- Co? - odwróciłam się do niego przodem. Jego czekoladowe oczy wpatrywały się we mnie od dołu do góry. Czułam się nieswojo i zarumieniłam się.
- Dziś są święta, a wiesz że rodzice Miley są za granicą i jest sama. Proponuję, żebyśmy wszyscy wpadli do niej.
- Ok - wsiadłam do samochodu gwałtownie zamykając drzwi i odjechałam z piskiem opon.
- Megan? - odezwał się Alex
- Ymm?
- Justin cię kocha
- Haha skąd taki pomysł?
- Widzę jak na ciebie patrzy. Może wydawać się to głupie ale taka jest prawda. - nie odezwałam się ani słowem całą drogę do domu rozmyślałam o tym co mi właśnie powiedział brat. Wróciliśmy do domu, rodzice przywitali Alex'a , ja poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w sukienkę do kolan z białej koronki i brązowy pasek wokół talii. Do zestawu ubrałam brązowe obcasy na platformie i naszyjnik w kształcie serca. Zakręciłam loki i pomalowałam się. W pełni gotowa zeszłam na dół. Wszyscy czekali tylko na mnie. Jak zawsze we Wigilię czytaliśmy Pismo Święte i zasiedliśmy do stołu, połamaliśmy się opłatkiem i przyszedł czas na prezenty. Wymieniliśmy się prezentami. Zawsze było tak że rodzice kupowali mi prezenty, które nie za bardzo mi się podobały, lecz dziś na prawdę się postarali. Mama kupiła mi bilet na koncert The Wonted, a tata kupił mnóstwo misiów dla dziecka. Za to Alex kupił mi przepiękny naszyjnik z kolczykami.
- Mamo?
- Tak córeczko?
- Bo zapomniałam ci o czymś powiedzieć.
- O czym?
- Bo wiesz że rodzice Miley są za granicą i jest sama w święta, postanowiliśmy ją odwiedzić żeby nie była sama.
- Oczywiście tata cię podwiezie.
- Dobrze. - pojechaliśmy i byłam na miejscu po 5 min. Zadzwoniłam do drzwi.
- Hej - otworzył je i mnie wpuścił
- Cześć - powiedziałam oschle i ruszyłam w głąb domu. Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam koło Miley.
- Dziękuję wam że przyszliście tutaj dla mnie. Jestem bardzo szczęśliwa że was mam.
- Nie masz za co dziękować - odezwał się Justin. Wszyscy pogadaliśmy i postanowiliśmy obejrzeć film tym razem komedie. Śmialiśmy się do woli. Była już godzina 2:41. Wszyscy byliśmy wyczerpani, więc poszliśmy spać.
- To tak mamy dwa łóżka podwójne i jedno jednoosobowe które zajmuje ja, więc zróbmy tak że Zayn będzie spał z Nicole, a Magan z Justin'em.
- kurwa. - powtarzałam w myśli. Trudno. Weszłam do pokoju przebrana w piżamę i położyłam się. Nagle do pokoju wszedł nie kto inny niż pan Justin. Popatrzył tylko na mnie przygryzając dolną wargę, a ja nie zwracając na niego uwagi odwróciłam się i udawałam że śpię.
- Przestaniesz wreszcie - krzyknął
- Ale co ja ci człowieku robię?
- Przecież widzę że zachowujesz się tak jakby mnie nie było.
- I BYŁOBY FAJNIE GDYBY SERIO CIĘ TU NIE BYŁO!
- Wiem że to co zrobiłem zraniło cię, ale musisz zrozumieć, że tak łatwo nie odpuszczę. Nigdy się nie poddam. Wiem że jeszcze coś czujesz do mnie i nie zaprzeczaj. Żałuję tego co zrobiłem i przepraszam za wszystko.
- A wiesz czego ja żałuję? Że się w tobie zakochałam!!!
_________________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale nie mam czasu pisać tyle się u mnie dzieje że masakra. Prosze o komentarze i więcej wyświetleń bo ostatnio jest coraz słabiej. Liczę na was ;).
Dziękuję za wszystkie komentarze całkiem szczerze.
Kocham was bardzo, bardzo mocno <3.
poniedziałek, 4 listopada 2013
niedziela, 20 października 2013
Rozdział 14
- Megan zaczekaj! - nie słuchałam go i szłam dalej przed siebie. - Czemu mi nie powiedziałaś? Przecież to jest moje dziecko prawda? Jestem jego ojcem i powinienem wiedzieć.
- Ale po co? - zatrzymałam się w parku. - Moje dziecko ma być nieszczęśliwe bo jego tata ma go w nosie?!
- Przecież ja się będę opiekował tym dzieckiem. Ja ci pomogę. - złapał mnie za rękę. - Będzie dobrze - powiedział prawie szeptem.
- Nic nie będzie dobrze Justin! - krzyczałam
- Nie rozumiesz że mi na tobie zależy?!!
- Tak bardzo ci zależy na mnie i na bliskości ze mną że wolałeś iść po narkotyki niż być ze mną. Zdecyduj się człowieku. - poszłam dalej. Zaskoczyło mnie to że Justin nie próbował się nadal ze mną kłócić tylko został. Wiem, że nie mogę zabronić mu widywać się z tym dzieckiem. Chcę mu wybaczyć ale nie umiem. Po czymś takim to jest w ogóle nie możliwe.
Jutro są święta, więc będę musiała mamie pomóc w kuchni. Poszłam do supermarketu i kupiłam potrzebne składniki. Wróciłam do domu i odłożyłam zakupy do kuchni.
- Cześć córeczko - powiedziała mama
- Czemu do niej mówisz córeczko, a do mnie nie powiesz synku? - oburzył się Alex. Mama się zaśmiała.
- Ja w tym roku chce piec ciasta - oznajmiłam.
- Dobrze - powiedziała ucieszona mama. Upiekłam 2 ciasta i zrobiłam sobie przerwę. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżku. Zayn wysłał mi właśnie sms-a czy mam dziś czas do niego wpaść, bo ponoć wszyscy mają u niego być. Zgodziłam się i przebrałam się w białą koszulę i jasne jeansy. Podjechałam pod dom Zayn'a i zadzwoniłam do drzwi.
- O wreszcie jesteś czekamy tylko na ciebie - uśmiechnął się. Weszłam do środka i pierwsze co zobaczyłam to Selena. Co ona tu kurwa robiła? Ale to nie wszystko siedziała na czyichś kolanach, a mówiąc czyichś mam na myśli Justina. Wczoraj mi powiedział że z nią zerwał a teraz co? Bawi tylko się bezczelnie moimi uczuciami. Myliłam się co do niego. To nadal ten głupi Justin co mnie tak nienawidzi a ja jego. Brązowe oczy Justina spoglądały cały czas na mnie. Obserwowały każdy mój ruch.
- Hej - odezwał się pierwszy.
- Hej - powiedziałam chłodno i chciałam usiąść ale jedyne miejsce było właśnie koło Biebera. Kurwa. Trudno, usiadłam.
- Ładnie wyglądasz - szepnął mi do ucha.
- Odwal się, masz swoją Selenkę. - powiedziałam patrząc się mu prosto w oczy. Odwróciłam wzrok w przeciwną stronę. - To co robimy?
- No nie wiem może butelka? - powiedziała Miley
- Jak dla mnie spoko - usiadłam na podłodze, a reszta dosiadła się oprócz Seleny.
- Fuuuu... ja nie będę siedziała na podłodze to takie nie higieniczne i na dodatek pogniotę sobie sukienkę. - oburzyła się brunetka. Nie zwracaliśmy na nią uwagi. Pierwszy zaczął kręcić Zayn. Wypadło na Justina.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Zakochałeś się w kimś aż tak bardzo że mógłbyś się za tą osobę zabić?
- Tak. - odpowiedział i patrzył się na mnie.
- Och pysiu. Ja ciebie też lofciam. - odezwała się ta debilka.
- Taa - powiedział oschle. Teraz kręcił Justin. Wypadło na Miley.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Hmm... Ilu miałaś chłopaków?
- 3 - Miley zaczęła kręcić i wypadło na Zayn'a
- Prawda.
- Czemu chodzisz z Nicole?
- Bo jest seksowna i kocham ją. - Nicole się zarumieniła i dała mu całusa. Czemu tak nie może być ze mną i Justinem ? Pytam się. Teraz wypadło na mnie.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Ej no weźź... cały czas jest prawda weź wyzwanie.
- No dobra.
- Więc, masz zatańczyć na tym stole seksowny taniec.
- Hahha ok. - stanęłam pewna siebie na stole i zaczęłam się poruszać. Justin "lampił" się na mnie. Cieszyła się z tego bo chciałam żeby zobaczył co stracił. Bieber przygryzał dolną wargę patrząc na mój taniec. Zeszłam ze stołu i usiadłam w kole . Po jakimś czasie znów wypadło na mnie.
- Czego o tobie jeszcze nie wiemy? - zapytała się Miley.
- No więc... wiecie wszystko oprócz...
- Oprócz czego? -zapytał zaciekawiony Zayn.
- No bo ja... jestem w ciąży.
- Co?! Kto by cię chciał - odezwała się Selenka.
- Zamknij się! - powiedział chamsko Justin do swej dziewczyny.
- Bronisz jej?
- Tak bronie masz z tym jakiś problem? - Selena tylko zrobiła buźkę "zbitego pieska" i zamilkła.
- Ale kto jest ojcem tego dziecka? - zapytała Miley, a ja spoglądałam na Justina, a on na mnie.
- Kiedyś się dowiecie - powiedziałam nie odrywając wzroku od Justina. Wróciłam do domu. Nikogo nie było. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Dowiedziałam się czegoś strasznego. łzy mi spływały po policzkach. Alex miał wypadek auto go potrąciło. Ponoć uciekał z domu. Ale dlaczego on to zrobił? Rodzice pojechali do szpitala moim autem, więc nie miałam innego wyboru niż iść pieszo. Wyszłam z domu i zamknęłam go. Krztusiłam się płaczem. Szłam przed siebie, a w zasadzie biegłam.Nic nie widziałam, było już ciemno a przez łzy widziałam tylko zamazaną ciemność. Nagle na kogoś wpadłam.
- Megan? - ten ktoś to był Justin. - Co się stało? - w odpowiedzi wtuliłam się w niego żeby się uspokoić.
- Alex
- Co z nim?
- Miał wypadek i jest teraz w szpitalu. - płakałam jeszcze bardziej chodź to już jest chyba niemożliwe.
- Spokojnie. Nie martw się będzie dobrze.
- Ale ja się o niego boję. Ja go tak bardzo kocham, a najgorsze jest to że nie ma mnie przy nim.
- Wiem jak się czujesz.
- Skąd możesz to wiedzieć? - popatrzyłam mu w oczy.
- Ja ciebie kocham, ale nie mogę być przy tobie. - powiedział i dał mi całusa w policzek.
- Justin... nie - odepchnęłam go lekko.
- Przepraszam
- Nie przepraszaj, ale kontroluj to co robisz.
- Odwiozę cię.
- Dziękuję -uśmiechnęłam się blado do brązowookiego. Wsiadłam do samochodu. Po 20 minutach drogi byliśmy na miejscy. Wybiegłam z auta i weszłam do szpitala. Justin pobiegł za mną. Poszliśmy na wskazane piętro przez pielęgniarkę. Zobaczyłam zmartwionych rodziców.
- Mamo, tato! Jak z Alex'em?
- Nie chce z nami rozmawiać. - Mama płakała, a tata ją przytulał.
- Mogę do niego wejść.
- Dobrze my może już pojedziemy bo twoja matka nie czuje się najlepiej. - powiedział ojciec.
- Dobrze. - powiedziałam. Moi rodzice wyszli a ja zapukałam do "pokoju" Alexa.
- Nie chce z wami gadać.
- Alex to ja Megan. Mogę wejść.
- Możesz. - weszłam i zobaczyłam brata na łóżku lekarskim. Zobaczyłam te wszystkie kabelki które były do niego podłączone aż zrobiło mi się słabo. Usiadłam koło niego.
- Czemu uciekłeś z domu?
- A jak ci się wydaje? - powiedział oburzony - Dla rodziców ty jesteś teraz najważniejsza, na ciebie tylko zwracają uwagę. Mnie mają gdzieś. Mają swoją kochaną córeczkę, a ja się nie liczę.
- Nie mów tak - powiedziałam z płaczem.
- Ale taka prawda. Na dodatek jesteś w ciąży, tym bardziej mnie nie zauważają.
- Alex to nie jest tak że rodzice cię nie kochają. Przecież przyjechali tutaj martwili się o ciebie. To tylko twoja podświadomość tak myślała. Oni cię mocno kochają tak jak ja. Wybacz im to oni się jak najlepiej starają żeby być jak najbliżej ciebie.
- A czemu ty nie możesz przebaczyć Justinowi?
~OCZAMI JUSTINA~
Usłyszałam że Megan rozmawia z bratem na mój temat.
- A czemu ty nie możesz przebaczyć Justinowi?
- To inna histora - powiedziała
- Nie wybaczę rodzicom puki ty nie wybaczysz Justinowi.
- Uwierz mi że chciałabym mu wybaczyć, ale nie dam rady.
- No to ja też nie dam rady.
- To są twoi rodzice. A Justin to... - kim dla niej jestem? Debilem co ją zgwałcił. Żałuję tego i to bardzo co zrobiłem, ale Megan nie umie tego zrozumieć.
- To kto?
- Sama nie wiem. Ale zrozum że rodzice się o ciebie martwią i jeszcze bardziej ich zamartwiasz tym że nie chcesz ich widzieć.
_________________________________________________________________________________
Wreszcie dodałam 14 rozdział. Zaczęłam to dziś rano pisać i późnij to przeczytałam i się śmiałam co ja piszę i musiałam pisać od nowa.
CZYTASZ = SKOMENTUJ
sobota, 19 października 2013
Rozdział 13
Nagle zza drzwi pojawił się ... Justin. Po co on tu przylazł. Przecież ja jestem tylko zwykłą zabawką do łóżka.
- Hej - powiedział i zbliżył się do mnie.
- PA - powiedziałam unikając jego spojrzenia.
- Przyszedłem cię przerosić
- Już? Skończyłeś? To możesz teraz wyjść.
- Meg ja..
- Nie mów kurwa do mnie Meg!!!
- Przepraszam, chciałem ci tylko powiedzieć że to co się wydarzyło tej nocy to nie było specjalnie czy coś w tym stylu. Byłem naćpany i nie wiedziałem tego co robię. Zerwałem właśnie z Seleną.
- WOW. Przyszedłeś ty tylko po to żeby mi to powiedzieć? Myślałeś, że ci się rzucę na szyję i powiem "Och Justin, nareszcie możemy być razem" ? To źle myślałeś.
- Meg ale mi nie o to chodzi.
- Ile razy mam powtarzać nie mów do mnie Meg!
- Przepraszam.
- Coś jeszcze?
- Tak. Chce żebyś mi zaufała i mi uwierzyła.
- To nie koncert życzeń panie Bieber. Myślisz że ci od razu zaufam po czymś takim?!
- A jest jakaś szansa że mi wybaczysz?
- Może jakaś jest, ale nie łatwo ją zdobyć.
- Dobrze ja muszę lecieć papa i trzymaj się. - miałam go już zatrzymać i powiedzieć mu o dziecku ale stwierdziłam że nie będę mu o tym mówiła bo nie chcę przez niego później cierpieć.
- Tak. Pa - powiedziałam zimno. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Ja: Halo?
Nicole: Hej kochana jak tam?
Ja: Słabo
Nicole: Co się stało?
Ja: Ciężko powiedzieć, to nie rozmowa przez telefon.
Nicole: To może się umówimy do naszej ulubionej pizzeri i pogadamy?
Ja: Ok. O której?
Nicole: Za 1,5 godz ?
Ja: Spoko. To do zobaczenia. - Nie czekając na dalszą odpowiedź rozłączyłam się. Wypiłam sok pomarańczowy do końca i poszłam się wykąpać. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew. Okres? Jak to przecież jestem w ciąży to niemożliwe. Wyszłam z kabiny i ubrałam się w przygotowane ubrania. [LINK]. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Nicole w sprawie przełożenie naszego spotkania o godzinę. Zgodziła się a ja ubrałam kurtkę i pojechałam do ginekologa. Po 15 minutach siedzenia w poczekalni nadeszła moja kolej.
- Dzień dobry - odezwałam się
- Dzień dobry, więc o co chodzi? - lekarz miał około 25 lat. Był wysportowany i nie ukrywam przystojny.
- No więc jestem w ciąży przynajmniej tak mi wyszło w testach ciążowych, a dziś dostałam okres. Czy coś jest nie tak z moim dzieckiem?
- No więc chodzi o to że pani nie może się denerwować ani przemęczać dlatego dostała pani okresu. To nie jest nic poważnego bo dużo kobiet tak ma, ale lepiej żeby pani odpoczywała. Na pewno ojciec tego dziecka zaopiekuje się panią.
- Żeby chociaż - zakpiłam
- Czy coś jest nie tak?
- Znaczy.. bo ojciec tego dziecka nie wie że jestem w ciąży.
- Ale mam nadzieję że mu pani powie. Prawda?
- Może kiedyś ale na pewno nie teraz.
- No dobrze, więc proszę przychodzić tu co 2- 3 tygodnie.
- Dobrze Do widzenia - powiedziałam i wyszłam. Zobaczyłam na godzinę. Miałam jeszcze 45 minut czasu. Postanowiłam zrobić zakupy na święta, ponieważ to już za 2 tygodnie. Poszłam do galerii. Mamie kupiłam jedną torebkę co jej się strasznie podobała, tacie kurtkę skórzaną na wiosnę. Bratu nic nie kupuję dam mu kasę to się ucieszy. Przechodziłam koło sklepu dziecięcego. Pomyślałam że kupię ciuszki mojemu aniołkowi. No ale w tym jest problem nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka. Postanowiłam kupić misie i pieluchy. Zapłaciłam i wyszłam z galerii. Poszłam do pizzeri gdzie byłam umówiona z Nicole. Weszłam do środka i zobaczyłam ją, ale nie samą przy niej siedział Justin. Tylko nie to. Trudno. Podeszłam i się przysiadłam.
- No cześć - powiedziałam
- No wreszcie jesteś. - Justin tylko się na mnie patrzył. - Co kupiłaś? - zauważyła torbę z zakupami.
- Nic takiego. Prezenty na święta.
- I zamierasz komuś wręczyć pieluchy? - Justin popatrzył na mnie spod byka. Chyba się już domyślił że jestem w ciąży.
- Nie skąd - zaprzeczyłam.
- To po co je kupiłaś? Nie mów że jesteś w ciąży hahaah - zaczęła się śmiać, a na moich policzkach były rumieńce.
- Jesteś w ciąży? - nagle odezwał się Justin. Nic nie zrobiłam tylko wybiegłam z restauracji.
______________________________________________________
Już dodałam 13 rozdział. Proszę o komentarze i dziękuję że to czytacie.
KOCHAM WAS <3
CZYTASZ=SKOMENTUJ
- Hej - powiedział i zbliżył się do mnie.
- PA - powiedziałam unikając jego spojrzenia.
- Przyszedłem cię przerosić
- Już? Skończyłeś? To możesz teraz wyjść.
- Meg ja..
- Nie mów kurwa do mnie Meg!!!
- Przepraszam, chciałem ci tylko powiedzieć że to co się wydarzyło tej nocy to nie było specjalnie czy coś w tym stylu. Byłem naćpany i nie wiedziałem tego co robię. Zerwałem właśnie z Seleną.
- WOW. Przyszedłeś ty tylko po to żeby mi to powiedzieć? Myślałeś, że ci się rzucę na szyję i powiem "Och Justin, nareszcie możemy być razem" ? To źle myślałeś.
- Meg ale mi nie o to chodzi.
- Ile razy mam powtarzać nie mów do mnie Meg!
- Przepraszam.
- Coś jeszcze?
- Tak. Chce żebyś mi zaufała i mi uwierzyła.
- To nie koncert życzeń panie Bieber. Myślisz że ci od razu zaufam po czymś takim?!
- A jest jakaś szansa że mi wybaczysz?
- Może jakaś jest, ale nie łatwo ją zdobyć.
- Dobrze ja muszę lecieć papa i trzymaj się. - miałam go już zatrzymać i powiedzieć mu o dziecku ale stwierdziłam że nie będę mu o tym mówiła bo nie chcę przez niego później cierpieć.
- Tak. Pa - powiedziałam zimno. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Ja: Halo?
Nicole: Hej kochana jak tam?
Ja: Słabo
Nicole: Co się stało?
Ja: Ciężko powiedzieć, to nie rozmowa przez telefon.
Nicole: To może się umówimy do naszej ulubionej pizzeri i pogadamy?
Ja: Ok. O której?
Nicole: Za 1,5 godz ?
Ja: Spoko. To do zobaczenia. - Nie czekając na dalszą odpowiedź rozłączyłam się. Wypiłam sok pomarańczowy do końca i poszłam się wykąpać. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew. Okres? Jak to przecież jestem w ciąży to niemożliwe. Wyszłam z kabiny i ubrałam się w przygotowane ubrania. [LINK]. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Nicole w sprawie przełożenie naszego spotkania o godzinę. Zgodziła się a ja ubrałam kurtkę i pojechałam do ginekologa. Po 15 minutach siedzenia w poczekalni nadeszła moja kolej.
- Dzień dobry - odezwałam się
- Dzień dobry, więc o co chodzi? - lekarz miał około 25 lat. Był wysportowany i nie ukrywam przystojny.
- No więc jestem w ciąży przynajmniej tak mi wyszło w testach ciążowych, a dziś dostałam okres. Czy coś jest nie tak z moim dzieckiem?
- No więc chodzi o to że pani nie może się denerwować ani przemęczać dlatego dostała pani okresu. To nie jest nic poważnego bo dużo kobiet tak ma, ale lepiej żeby pani odpoczywała. Na pewno ojciec tego dziecka zaopiekuje się panią.
- Żeby chociaż - zakpiłam
- Czy coś jest nie tak?
- Znaczy.. bo ojciec tego dziecka nie wie że jestem w ciąży.
- Ale mam nadzieję że mu pani powie. Prawda?
- Może kiedyś ale na pewno nie teraz.
- No dobrze, więc proszę przychodzić tu co 2- 3 tygodnie.
- Dobrze Do widzenia - powiedziałam i wyszłam. Zobaczyłam na godzinę. Miałam jeszcze 45 minut czasu. Postanowiłam zrobić zakupy na święta, ponieważ to już za 2 tygodnie. Poszłam do galerii. Mamie kupiłam jedną torebkę co jej się strasznie podobała, tacie kurtkę skórzaną na wiosnę. Bratu nic nie kupuję dam mu kasę to się ucieszy. Przechodziłam koło sklepu dziecięcego. Pomyślałam że kupię ciuszki mojemu aniołkowi. No ale w tym jest problem nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka. Postanowiłam kupić misie i pieluchy. Zapłaciłam i wyszłam z galerii. Poszłam do pizzeri gdzie byłam umówiona z Nicole. Weszłam do środka i zobaczyłam ją, ale nie samą przy niej siedział Justin. Tylko nie to. Trudno. Podeszłam i się przysiadłam.
- No cześć - powiedziałam
- No wreszcie jesteś. - Justin tylko się na mnie patrzył. - Co kupiłaś? - zauważyła torbę z zakupami.
- Nic takiego. Prezenty na święta.
- I zamierasz komuś wręczyć pieluchy? - Justin popatrzył na mnie spod byka. Chyba się już domyślił że jestem w ciąży.
- Nie skąd - zaprzeczyłam.
- To po co je kupiłaś? Nie mów że jesteś w ciąży hahaah - zaczęła się śmiać, a na moich policzkach były rumieńce.
- Jesteś w ciąży? - nagle odezwał się Justin. Nic nie zrobiłam tylko wybiegłam z restauracji.
______________________________________________________
Już dodałam 13 rozdział. Proszę o komentarze i dziękuję że to czytacie.
KOCHAM WAS <3
CZYTASZ=SKOMENTUJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)